Big Sur

Big sur to najpiękniejszy odcinek słynnej highway 1, oddalony od Santa Cruz o ok 100 km na południe. Postanowiłyśmy wybrać się tam w jedną z ostatnich nocy, aby oglądnąć piękny wschód i zdążyć wrócić do pracy na 11.

O 4:30 wyruszyliśmy vanem Jasona z Darią i Nikolką. Na miejscu byliśmy chwilę przed wschodem, więc Jason postanowił się zdrzemnąć, wraz z resztą, kiedy ja pisałam maila z poprzedniego postu. Gdy powoli zaczynało świtać, zastała nas częsta dla tego rejonu mgła.


Im dalej jechaliśmy, tym bardziej się przejaśniało. Ostatecznie było dość zimno i wietrznie, ale słonecznie i przejrzyście. Jechaliśmy nietypową autostradą, zatrzymując się co parę minut na podziwianie niesamowitego wybrzeża.


To miejsce, oprócz pięknych widoków, słynie również z wielu pożarów w ciepłe, bezdeszczowe dni np. właśnie we wrześniu. W powietrzu można było poczuć charakterystyczny swąd i zobaczyć dym unoszący się nad drzewami. Kontrast z czystym niebem był powalający.

 Zatrzymaliśmy się nawet na pyszne śniadanie w lokalnej piekarni i relaksowaliśmy się w pobliskich różnorodnych ogrodach.



Nasza wycieczka trwała prawie 6 godzin. Gdy zajechaliśmy do pewnego odcinka, przy którym kręciło się mnóstwo policji i wozów strażackich, zawróciliśmy  i zdążyliśmy przed 11 aby rozpocząć ostatni dzień w pracy! Droga powrotna również była obfita w postoje 🙂

> NASTĘPNY POST